Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 czerwca 2023

{domowa pizza z botwinką i kozim serem}

  Cześć...  trochę czasu minęło, odkąd się tu ostatnio widziałyśmy, widzieliśmy, prawda? Parę ładnych miesięcy, można nawet rzec, że pół roku. No ale nie będziemy przecież sobie wypominać i się złościć? Ogromnie się cieszę, że Cię widzę, że tu jesteś, zaglądasz i sprawdzasz, czy żyję. Otóż żyję i wracam (po raz kolejny) na bloga. A jak wracać, to najlepiej z czymś pysznym, prawda? 
niedziela, 13 marca 2022

{jedzenie palcami: nuggetsy z kalafiora}

Kalafior to jedno z tych dziwnych warzyw, uczucia co do których mam bardzo mieszane. Może nawet wstrząśnięte, żeby nie powiedzieć: wstrząsające. ;) Plasuje się gdzieś między brukselką a selerem naciowym. Lubię wszystkie trzy, ale w konkretnym towarzystwie. Dlatego, gdy wpadłam na ten przepis, postanowiłam od razu go wypróbować. Okazało się, że...
sobota, 19 lutego 2022

{jedzenie palcami, czyli szybka przekąska na każdą okazję: nadziewane papryczki}

  Nic nie sprawia mi takiej dzikiej przyjemności w kuchni, jak eksperymentowanie i czarowanie czegoś z niczego! A jeśli dodatkowo trwa to dosłownie kilka chwil i jest naprawdę proste w przygotowaniu, to już pełnia szczęścia. Szczęście, błogie i obfite, spływa też na mnie po zjedzeniu tych oto NADZIEWANYCH PAPRYCZEK, które przygotowuje się w niecałe 30 minut. Już z pieczeniem. A bez pieczenia, bo taka wersja też jest pyszna, to już w ogóle... Masz ochotę na szybkie #fingerfood idealne na spotkanie z przyjaciółmi albo wieczór z serialem?
niedziela, 30 maja 2021

{czym pachnie maj - przepis na herbatę z lilaka}

Narwali bzu, naszarpali, / Nadarli go, natargali, / Nanieśli świeżego, mokrego, / Białego i tego bzowego. / Liści tam - rwetes, olśnienie, / Kwiecia - gąszcz, zatrzęsienie, / Pachnie kropliste po uszy / I ptak się wśród zawieruszył. [...]   Julian Tuwim, "Rwanie bzu"  Gdybym miała dobrać zapach do każdego miesiąca w roku, to maj zdecydowanie pachniałby lilakiem (bzem). Orzeźwiająco, słodko, jakby karmelowo. By zachować ten zapach na dłużej i cieszyć się nim, gdy za oknem zima, co roku przygotowuję lilakową herbatę. Jak? Dziś zdradzę Ci ten sekret. 
sobota, 15 maja 2021

{chłodnik litewski mojej Babci}

Moja Babcia Nadzieja, zwana przez wszystkich Nadzią, gotowała jak nikt! Naprawdę! W życiu nie jadłam niczego pyszniejszego niż to, co wychodziło spod rąk Babci Nadzi. Nawet, gdy był to ugotowany w wodzie najzwyklejszy serdelek, albo surówka z sałaty, rzodkiewki i szczypiorku. U Babci nawet herbata smakowała jak ambrozja. Mam swoją teorię i wielokrotnie ją potwierdziłam obserwując Babcię krzątającą się po kuchni. Otóż Babcia Nadzia była...
niedziela, 8 listopada 2020

{najprostsza na świecie pizza z gruszką i kozim serem}

W kuchni jestem raczej typem (a nawet typiarą) szalonego naukowca, który nie trzyma się sztywno przepisów, modyfikuje je dodając składniki na oko  i zastanawiając się, co wyjdzie, jak doda jeszcze trochę tego? . Brakuje mi tylko białego fartucha, gumowych rękawiczek i gogli, żeby wpisać się w stereotyp. Nic nie poradzę na to, że gdy tylko próbuję trzymać się receptury krok po kroku, zaczyna mi się nudzić. A nuda w kuchni to najgorsza nuda na świecie. 
środa, 19 sierpnia 2020

{karmelizowane brzoskwinie z lodami, czyli lato na talerzu o każdej porze roku}

Co byś powiedział/a na lody z ziemniaków? A na bitą śmietanę z pianki do golenia? Może masz chrapkę na kawę z pianką z płynu do zmywania? Nie? Cóż... muszę przyznać, że uwielbiam poznawać nowe smaki, ale nawet ja nie jestem tak zdesperowana, by jeść takie wynalazki. ;) Jednak co zrobić, gdy  prawdziwe lody topnieją zbyt szybko, podobnie jak bita śmietana, a Ty masz przed sobą profesjonalną sesję zdjęciową jedzenia do wykonania? 
poniedziałek, 23 grudnia 2019

{grzybówki - pierogi na święta, czyli wigilijna tradycja, którą pielęgnujemy już od 5 pokoleń}

Jestem piątym pokoleniem, które je robi. Przede mną lepiła je Praprababcia Anna i jej córka - Prababcia Maria. A później jej córka - Babcia Nadzieja oraz jej córka - moja Mama, Irenka. I teraz ja. Z moją Mamą, jasna rzecz. A wcześniej także z Babcią. Raz w roku, tylko na zimowe święta. Z zebranych jesienią i ususzonych grzybów leśnych oraz ciasta drożdżowego.
piątek, 19 lipca 2019

{wegański smalec z białej fasoli}

W moim domu nie robiło się smalcu. A przynajmniej nie mam takich wspomnień z dzieciństwa. Nie pamiętam tego smaku i właściwie nigdy nie czułam potrzeby, by go poznać. Smalec kojarzy mi się bardziej z typowym, polskim weselem, niż z ciepłem rodzinnego domu. Ale mój Małż ma zupełnie inne wspomnienia związane z tym smakiem... 
niedziela, 5 maja 2019

{tosty z camembertem i pomidorową salsą}

Za co uwielbiam niedziele? Za wspólne, niespieszne i pyszne śniadania. W tygodniu rzadko mamy okazję zjeść coś razem rano, bo R. wychodzi do pracy bardzo wcześnie, a ja nie przełknę niczego o 5.30. ;) Jednak mijający tydzień prawie cały składał się z "niedziel" i to jedno proste oraz szybkie śniadanie połechtało moje kubki smakowe szczególnie.
środa, 23 sierpnia 2017

{makaron z kurkami i rukolą , czyli wegetariański obiad w 15 minut}

Jestem specjalistką w daniach na winie (czyli co się nawinie), które przygotowuje się w 15 minut. Naprawdę, zapytajcie mojego Małża. Jestem mistrzem, gdy już podejmę... chochlę. Bo najtrudniejszym zadaniem jest dla mnie zmuszenie się do gotowania, zwłaszcza w sezonie letnim, gdy temperatura powietrza i bez włączonego piekarnika czy kuchenki daje się we znaki. Na szczęście (sic!) sezon letnich upałów jest już za nami i coraz częściej można mnie spotkać w naszej kuchni. Nie dlatego, że chowam głowę w lodówce, by się ochłodzić. Znowu gotuję! 
środa, 8 lutego 2017

{o zupie, która wygląda jak budyń, ale smakuje jak kalafior}

Obrzydliwa, mdła, bez smaku, brzydka. Zupa - koszmar dzieciństwa. I ten okropny zapach, jakby kot wypluł wczorajsze śniadanie i zakopał je pod dywanem, a Tobie dopiero po tygodniu udało się ustalić źródło tego swądu. Nie, nie i nie. Kalafiorowej mówiłam stanowcze NIE! Aż do dziś...
środa, 6 kwietnia 2016

{domowy sajgon, czyli wege obiad dla dwojga}

Dziś mam dla Was wegetariański, bezglutenowy obiad azjatycki, ale prosto z serca Mazur.  W środku znalazły się całkiem polskie warzywa, a na zewnątrz - azjatycki papier ryżowy i słodko - ostry sos chilli. Głodni? Zapraszam!
czwartek, 14 stycznia 2016

{kochanie, zrobiłem śniadanie...}

Bo to jest tak: wstajesz rano lewą nogą. Zaspana, spóźniona, ledwo żywa. Potykasz się o koty łaknące w tej chwili, jak nigdy, czułości i pędzisz do łazienki, bo przecież sikuuuuu... (nie ukrywajmy  ego, kozy rano też muszą siku!) Jedynym otwartym w tym momencie okiem zerkasz to w lewo, to w prawo, próbując ogarnąć sytuację. I nagle słyszysz aksamitny głos dobiegający z kuchni: "kochanie, zrobiłem śniadanie!"...
poniedziałek, 7 grudnia 2015

{pasta z awokado}

Poniedziałkowy poranek to nie jest dobry czas na wymyślanie kreatywnego śniadania, dlatego już wczoraj przygotowałam prostą i smaczną pastę z awokado.  Oboje z Małżem uwielbiamy awokado w takim wydaniu, miło więc zacząć tydzień od czegoś pysznego. I prostego!
wtorek, 20 października 2015

{rozgrzewający krem groszkowy}

Czasami miewam w kuchni przebłyski geniuszu. Czuję się wtedy co najmniej jak bogini Nigella skrzyżowana z mistrzem Jamiem. I, gdy tak - niczym wirtuoz - szastam przyprawami, siekam i mieszam w garnku, nikt mi nie wmówi, że to TYLKO krem z groszku! Nikt ! ;)
poniedziałek, 27 lipca 2015

{napój alchemika}

Nie jestem kawoszem. Przyznaję się bez bicia, chociaż to chyba grzech, zwłaszcza w poniedziałkowy poranek! ;) Nie lubię smaku kawy i nie pijam jej. Nie przeszkadza mi to jednak w delektowaniu się zapachem 100% arabiki, czy braniu udziału w weekendowym, porannym rytuale mielenia i parzenia czarnego napoju bogów.
sobota, 18 lipca 2015

{makaron z cukinii}

Dzień dobry, mam na imię Kasia i jestem anonimowym makaronoholikiem. Makaron uwielbiam i mogłabym jeść na śniadanie, obiad i kolację. Na deser też! Ponieważ jednak staram się ograniczyć i proces dążenia do idealnego kształtu kulistego, szukałam alternatywy dla mącznego przysmaku. ;) Jakiś czas temu wymyśliłam sobie makaron z cukinii. Tak, wiem, na pewno nie byłam pierwsza. Ale uwierzcie mi, dla mnie to była nowość.
środa, 15 lipca 2015

{chipsy z jarmużu}

  [...]  Niech rozsądzi nas kapusta. / Co, kapusta?! Głowa pusta?! / A kapusta rzecze smutnie:/   Moi drodzy, po co kłótnie / Po co wasze swary głupie, / Wnet i tak zginiemy w zupie!/   A to feler- / Westchnął seler. 
niedziela, 5 lipca 2015

{chłodu!}

 Nie usłyszycie mnie narzekającej na mróz, śnieg i lód przy minus 20 stopniach w styczniu czy lutym. Należę raczej do tych, którzy wtedy robią w śniegu orzełka, lepią bałwana i myślą, jak by tu urządzić kulig z ogniskiem. Ale latem... latem budzą się moje demony. I chociaż uwielbiam pływać nocą w ciepłym jeziorze, skwar i żar lejący się z lipcowego nieba w samo południe to moja zmora. Dlatego krzyczę: chłoduuuuu! I popijam przygotowany według poniższego przepisu napój.