czwartek, 29 listopada 2018

{skandynawski regał na książki - DIY w 5 krokach}


Gdy w naszej kolekcji z każdym tygodniem pojawia się coraz więcej książek, a miejsce kurczy się w zastraszającym tempie, to znak, że nadszedł czas na zdecydowane działania. Nie, nie mówię tu o pozbywaniu się lektur, które nierzadko ratują długie, jesienne i zimowe wieczory. Czas na regał! Najlepiej taki, który świetnie wygląda, jest niedrogi i pomieści wszystko to, co powinien. Skąd wziąć taki ideał? 

sobota, 24 listopada 2018

{nie ma fal}


Nie mogę uwierzyć, że listopad zbliża się już ku końcowi. Ba, że rok zbliża się ku końcowi! A ja mam jeszcze tyle do zrobienia w 2018. Chociaż... gdy patrzę sobie przez lewe ramię do tyłu, to dostrzegam wszystko to, co udało mi się osiągnąć i nie jest tego mało. Dostrzegam też to, czego nie zdołałam wykonać. Cóż, życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy tego chcieli. Ale trzeba wstać, otrzepać się i iść dalej, nawet, gdy to bardzo boli. A gdy boli, uciekam nad morze. Do mojego sanktuarium. Tam, nawet gdy nie ma fal - ładuję baterie, wyciszam się, uspokajam.

niedziela, 28 października 2018

{stare-nowe i nowe-stare krzesła w kuchni}


Jako nastolatka dostałam od przyjaciółki ze szkolnych lat kartkę, na której narysowane było krzesło i widniał napis: "Chair is always good to have, so your friend can sit beside you". 
W wolnym tłumaczeniu oznacza to mniej więcej tyle, że krzeseł w domu nigdy dość. ;) 

Kartkę zachowałam do dziś i czasami, gdy otwieram pudło z pamiątkami, myślę o M. ciepło. Mam nadzieję, że to odczuwa. A ja od tamtej pory bardzo poważnie traktuję zapisane na urodzinowej kartce motto. Faktycznie dobrze jest mieć w domu krzesło, aby przyjaciel mógł usiąść tuż obok. 

niedziela, 14 października 2018

{Bieszczadujmy cz. 1}



Po prawie siedmiuset kilometrach wjechaliśmy w mgłę i las tak gęsty, jak żaden, który do tej pory widziałam. A widziałam już trochę. Zgubiłam podeszwę w niemieckim lesie nad Bodeńskim, obtarłam pięty do krwi u podnóża Alp i gór Harzu. Dzielnie maszerowałam 20km w długiej spódnicy i pożyczonych trampkach po lasach i górkach Nadrenii, choć o wyprawie dowiedziałam się na kilka godzin przed startem. Przemokłam do cna spacerując z Adamem Wajrakiem po Puszczy Białowieskiej - w jej obronie. Praktycznie co tydzień nabieram energii między drzewami w mazurskich i warmińskich lasach. Regularnie bywam w nadbałtyckich. Odwiedziłam też norweskie. Ale to nie to samo. Dzikość serca. Dzikość lasu. Tam nawet powietrze jest pełne... no właśnie, czego? Tajemnicy. 

czwartek, 6 września 2018

{o tym, jak odmieniłam balkon moich rodziców}


Wyobraź to sobie: drobna, ciemnooka blondynka w prostej, białej sukience i w wianku na głowie. I wysoki, przystojny blondyn w swoim pierwszym chyba w życiu garniturze. Jest 11. sierpnia 1979 roku. Stoją przed ołtarzem, mówią sobie ciche "biorę sobie Ciebie..." Mija rok, na świat przychodzi pierwsza córka, kilka lat później - druga, śmieszny piesek, kawalerka. Aż w końcu w latach 90. pojawia się szansa na wymarzone, trzypokojowe mieszkanie. Własne M! I to z balkonem!

sobota, 4 sierpnia 2018

{pięć twarzy bieli, czyli metamorfoza komody DIY}


Jasno wszędzie, biało wszędzie, co to będzie, co to będzie? 
Jeśli nie pojawi się tu duch Gustawa, ani żadna inna zmora szukająca ratunku dla swojej strudzonej duszy, to będzie to kozia kawalerka. Ni mniej, ni więcej. ;) Ale co, jeśli jednak Gustaw wpadnie w odwiedziny? Cóż, do Dziadów jeszcze chwila, ale w razie czego, ugościmy go w naszym mini-salonie i każemy podziwiać odmienioną po raz piąty już chyba komodę. Niech się na coś przyda, skoro już przyszedł niezapowiedziany, co nie? 

piątek, 20 lipca 2018

{koza czyta: cisza i spokój. cała prawda o życiu daleko od miasta.}


Kiedy wydawnictwo Czarna Owca zaproponowało, że prześle mi książkę "Spokój i cisza. Cała prawda o życiu daleko od miasta" Natalii Sosin-Krosnowskiej, nie wahałam się ani chwili. Nie dlatego, że autorka prowadzi - jak się okazuje - jeden z ciekawszych programów telewizyjnych (wiesz, że żyjemy bez telewizji z wyboru, więc nie miałam o tym pojęcia!). Ale dlatego, że całkiem niedawno staliśmy się właścicielami kawałka ziemi na wsi i kto wie, może za jakiś czas właśnie stamtąd będę pisać do Ciebie posty i robić zdjęcia. ;)

niedziela, 15 lipca 2018

{tajemniczy Ogród Botaniczny w Krakowie}


Jednym z moich ulubionych filmów z dzieciństwa jest Tajemniczy ogród Agnieszki Holland. Obraz oparty na książce amerykańskiej pisarki Frances Hodgson Burnett o tym samym tytule, rozpalał moje żądne przygód, nastoletnie serce. Marzyłam o tym (no dobrze, nadal marzę, oglądając film po raz setny), aby choć na chwilę zamienić się miejscami z małą Mary. Odszukać sekretne drzwi do zapomnianego ogrodu, wielkim kluczem otworzyć zarośniętą bluszczem furtkę i wkroczyć w świat wspaniałych roślin, romantycznych huśtawek, tętniących życiem rabat kwiatowych oraz pełnych zwierząt zagajników. Oczywiście teraz wzdrygam się na samą myśl o tych wszystkich pajęczynach i ich straszliwych architektach - pewnie uciekłabym w popłochu, krzycząc i strzepując z włosów całą tą "romantyczną" ferajnę. 

niedziela, 17 czerwca 2018

{o tym, jak przez przypadek zostaliśmy właścicielami kawałka ziemi}


Tak, jak nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji, tak my nie spodziewaliśmy się tego, co wydarzyło się w przeciągu ostatniego miesiąca. A wydarzyło się coś niesamowitego - spełniliśmy jedno z naszych najmniej (jak sądziliśmy do tej pory) realnych marzeń. Kupiliśmy ziemię!

piątek, 1 czerwca 2018

{dzień dziecka, czyli o ulubionej książce z dzieciństwa}


Dzień Dziecka obchodzę co roku, bo sam fakt bycia dorosłym wcale nie oznacza, że przestaliśmy być dziećmi. Poza tym dlaczego miałabym z własnej woli rezygnować z przytulania, całusów i prezentów? No dobra, z prezentami to przesadziłam, ale Rodzice zawsze obdarowują mnie dobrym słowem. 
A słowa, zwłaszcza te drukowane między dwiema okładkami, bardzo lubię. :) Dlatego dziś chciałabym Ci pokazać jedną z najcenniejszych pamiątek z dzieciństwa - ulubioną książkę małej kozy. 

niedziela, 6 maja 2018

{kuchenne historie}



Ona i On. Woda i ogień. Koza i Lew. Uparta i jeszcze bardziej uparty. Zaspany piątek i radosna jak skowronek niedziela. Kolekcjonerka książek i kolekcjoner muzyki. Aromatyczna herbata i mocna kawa. I każdy nowy dzień nabiera rumieńców. Nawet taki poniedziałek po bardzo długim, majowym weekendzie. ;) 

piątek, 4 maja 2018

{a w kawalerce - maj}


I znowu przyszedł {m a j}. Zakwitły kasztany, zrobiło się zielono i ciepło, niektóre meble w kawalerce zmieniły swoją lokalizację na bardziej północą, inne na bardziej południową, a na maturze z polskiego było dziś coś o tęsknocie... 

środa, 4 kwietnia 2018

{Szczęśliwy jak łosoś. O Norwegii i Norwegach.}


Jeśli Norweg jest cały w skowronkach, może o sobie powiedzieć å være en glad laks, co oznacza, że jest zadowolonym łososiem. Nikt nie wie, jak to jest być łososiem, ale wiadomo, że typowy Norweg jest zadowolony z życia.
A czy ja jestem zadowolona z książki "Szczęśliwy jak łosoś. O Norwegii i Norwegach" Ani Kurek, znanej szerzej jako Norwegolożka? Generalnie tak, ale... 

sobota, 31 marca 2018

{Wielkanoc}


Jestem dziś jak burza: biegam w tą i z powrotem, grzmię sobie pod nocem na mopa, na jajka, na kocie kłaki, co jakiś czas wybucham piorunami pomysłów, by zgasnąć na pierwszej napotkanej przeszkodzie. Ale pomiędzy mieszaniem w kociołkach i lataniem na odkurzaczu, wpadam na bloga, by... 

środa, 28 marca 2018

{przedwiośnie na stole}


Czy tylko ja mam problem z przedwiośniem? Czy tylko mnie przejściowe pory roku dobijają dokumentnie i obdarowują prezentami w postaci niekończącego się kataru, upierdliwej migreny, chronicznego zmęczenia i niewyspania oraz permanentnego t u m i w i s i z m u? ;) 

Zmiana czasu na letni to w ogóle jakaś pomyłka ludzkości, czy tam innego wszechświata. No po co to komu? Jakby wstawanie o 6 rano samo w sobie nie było straszne... nieeee, dowalmy tej kozie, niech wstaje o 5 i myśli, że jest 6. :P "Wiosna wybuchła mi prosto w twarz..." śpiewa Organek. Z całym impetem i mnogością pryszczy, dodałabym!

niedziela, 4 marca 2018

{bajka o pokoiku, który marzył o byciu wielkim i pięknym salonem}



Dawno, dawno temu... za siedmioma dostojnymi kamienicami i siedmioma niezbyt ruchliwymi ulicami, stał sobie wieeeeelki, żółty blok. Nie był to zbyt urodziwy blok: lekko skrzywiony, nieco połamany, z wierzchu jakby załatany, ale w środku straszący swoimi odchyłami od pionu, odpadającymi tynkami i wystającymi zewsząd rurami...

niedziela, 18 lutego 2018

{Broad Peak. Niebo i piekło.}


Góry nie są stadionami, gdzie karmię swoją ambicję osiągania sukcesów, są one katedrami, w których praktykuję moją religię.  
Anatolij Bukriejew*




Dziś przychodzę do Ciebie z książką o górach wysokich. O lodowych wojownikach. O nieznanej sile, która pcha wciąż w górę. O życiu. I o śmierci. O przyjaźni, woli przetrwania i trudnych wyborach, z których żaden nie jest jednoznacznie dobry lub zły. 

niedziela, 4 lutego 2018

{ulubiony kąt w kuchni}


Uwielbiam ten kąt w naszej kuchni. Moja Mama siadała tam ze mną w brzuchu i z moją starszą Siostrą na kolanach w latach 80. Zdjęcia z tego okresu są czarno-białe, ale z późniejszego dzieciństwa pamiętam zasłony w duże, kolorowe kwiaty. I stół przykryty obrusem. 

niedziela, 21 stycznia 2018

{zielona, aksamitna sofa}

 

Czasami mam wrażenie, że moje wieloletnie marzenia wyprzedzają wnętrzarskie trendy. Wrażenie to nasila się tym bardziej, gdy nagle, po 10 latach śnienia o zielonej, aksamitnej sofie, okazuje się, że zielone, aksamitne sofy zapełniają modne sklepy, sieciówki, sklepy internetowe i... instagramowe konta znanych lub mniej znanych influencerek spod znaku #interior. 

niedziela, 14 stycznia 2018

{szampan na śniadanie}


12. stycznia 1984 roku, o 6:05, we czwartek, przyszło mi się na świat. Mama była bardzo szczęśliwa, choć zmęczona, a Tata - z radości - trzy dni pił wódkę ze swoim przyjacielem, zjadając przy tym prawie całą beczkę kapusty kiszonej. No co? Każdy ma taką legendę, jaką mu zgotowali Rodzice.