niedziela, 17 marca 2019

{skarby z targu staroci}



-Stare, ale jare! Niech Pani bierze i się nie targuje, bo już taniej się nie da! - usłyszałam od sprzedawcy z olsztyńskiego targu staroci, gdy po raz trzeci brałam do ręki dziwne, miedziane ustrojstwo z drewnianą rączką i oglądałam je z każdej strony. No jak taniej, niż 10zł się nie da, to wezmę. - pomyślałam - Bo mnie intryguje. No i wzięłam. Ale co wzięłam, to nie do końca wiem. ;) Jakiś taki s k a r b

wtorek, 5 marca 2019

{marcowa dycha: 10 rzeczy, które zrobię w marcu}


Marzec to ten czas, kiedy w powietrzu czuć już wiosnę, chociaż pogoda potrafi jeszcze nieźle zaskoczyć. Gdy ptaki zaczynają głośniej śpiewać, a słońce mocniej ogrzewa twarz, zaczyna się etap chce mi się chcieć. U mnie trwa on mniej więcej do pierwszego upału. Co roku mam w związku z tym nadzieję, że czas tropikalnych temperatur nie nadejdzie wcześniej, niż w lipcu. ;) W ramach tego całego chcenia przygotowałam sobie listę 10 rzeczy, które mam zamiar zrobić w marcu i dziś się tą listą z Tobą podzielę. Co takiego będę robić w marcu?

sobota, 2 marca 2019

{"Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc" - rozmowa z Maciejem Brenczem, autorem książki o Wyspach Owczych}


fot. Maciej Brencz

Wyspy Owcze. Smagane wiatrem, wulkaniczne, bezleśne kawałki skalistej ziemi, rozrzucone losowo na Morzu Norweskim. Kilkanaście fragmentów lądu zbudowanego z ciszy, prostoty i geniuszu Natury. I prawie osiemdziesięciu tysięcy owiec. To jedno z moich marzeń podróżniczych do spełnienia. Niedawno swoją premierę miała książka, dzięki której jeszcze bardziej zapragnęłam TAM być. 

wtorek, 5 lutego 2019

{bajka o starym krześle z wielkim sercem}


A gdybyś była / był krzesłem, to jakim? Ciężkim, drewnianym z oparciem, w stylu kolonialnym? Czy może lekkim, polipropylenowym, nowoczesnym designem na cienkich, metalowych nóżkach? A może zwykłym, prostym taboretem? Lub wygodnym, rozłożystym fotelem z podnóżkiem? Ja... ja byłabym...

wtorek, 29 stycznia 2019

{otwarte półki w kuchni - warto czy nie warto?}


Korzystając z chwili przerwy w pracy i słuchając, jak szczawiowa pyrka sobie powolutku, a zmywarka robi to, co do zmywarek należy, przyglądam się naszej kuchni. Po sześciu latach od generalnego remontu zmieniłabym tu naprawdę niewiele. Wygląda na to, że te kilka lat temu podjęłam całkiem słuszne decyzje, urządzając nasze pierwsze w życiu, małe ale własne M. Jedną z nich była rezygnacja z wiszących szafek. Zamiast nich - otwarte półki, o których marzyłam, i których naoglądałam się w nowoczesnych, skandynawskich wnętrzach. Czy było warto?