niedziela, 30 maja 2021

{czym pachnie maj - przepis na herbatę z lilaka}




Narwali bzu, naszarpali, / Nadarli go, natargali, / Nanieśli świeżego, mokrego, / Białego i tego bzowego. / Liści tam - rwetes, olśnienie, / Kwiecia - gąszcz, zatrzęsienie, / Pachnie kropliste po uszy / I ptak się wśród zawieruszył. [...] Julian Tuwim, "Rwanie bzu" 

Gdybym miała dobrać zapach do każdego miesiąca w roku, to maj zdecydowanie pachniałby lilakiem (bzem). Orzeźwiająco, słodko, jakby karmelowo. By zachować ten zapach na dłużej i cieszyć się nim, gdy za oknem zima, co roku przygotowuję lilakową herbatę. Jak? Dziś zdradzę Ci ten sekret. 

Ale zacznijmy od początku: lilak to czy bez? W bardzo starym, jak na dzisiejsze standardy, wpisie blogowym (z 2015 roku!) odpowiedziałam na to pytanie przy pomocy bardzo interesującej książki: >>> Bez to czy nie bez? Gawędy o drzewach <<< i zachęcam Cię do zajrzenia w przepastne archiwum koziego bloga. Tymczasem dziś skupię się na właściwościach tej rośliny i bardzo prostym przepisie na najpyszniejszą, zdrową i aromatyczną herbatkę z lilaka.







Dlaczego warto pić herbatę z lilaka?

Zarówno kwiaty, kora, liście i owoce lilaka mają ogromne znaczenie w zielarstwie i ziołolecznictwie. Cała roślina zawiera mnóstwo substancji czynnych, bardzo korzystnych dla naszych organizmów. 

Lilak w formie naparu działa przeciwzapalnie, przeciwgorączkowo, wspiera podczas walki z problemami górnych dróg oddechowych, bólem gardła i wspomaga nasz układ trawienny. Wyciąg z kory i pędów dodatkowo wzmacnia i pomaga się zregenerować wątrobie. Brzmi nieźle, prawda? 

Stosowany zewnętrznie, w postaci kosmetyku, wspomaga leczenie łojotoku, trądziku, poprawia elastyczność skóry, a także działa antyseptycznie. Dzięki niemu drobne rany na skórze goją się naprawdę szybko. Niby taki zwykły, pięknie pachnący krzak, a tyle zastosowań! :)

Czego potrzebujesz, by zrobić herbatę z lilaka?

Kwiatów i tylko kwiatów. Dlatego, zanim skupisz się na godnej niejednego Kopciuszka pracy polegającej na oddzieleniu drobnych kwiatków od gałązek, wstaw lilaka do wazonu i naciesz nim oczy oraz nozdrza. ;) Kolor kwiatów nie ma znaczenia, bo ostatecznie i białe, i różowe, i fioletowe zbrązowieją podczas suszenia. 

Kiedy i gdzie zbierać kwiaty? Najlepiej po południu lub wczesnym wieczorem i w jak najmniej zanieczyszczonych miejscach, z daleka od ruchliwych ulic i smogu. Dobrze też nie robić tego po deszczu, zdecydowanie lepiej sprawdzą się suche kwiaty. 

Ile kwiatów potrzebujesz? Dużo. Ale może zacznij na próbę od 5-10 gałązek z pełnymi kwiatostanami? To wystarczy na 2 średniej wielkości słoiki. Wiesz, wolałabym, żebyś mnie nie przeklinał/-a podczas skubania kwiatków, więc zacznij od takiej ilości, jaką Twoje dłonie będą w stanie przerobić (bez wzbudzenia morderczych instynktów ;)). 




Jak przygotować kwiaty?

Oddzielone od zielonych gałązek kwiatki lilaka wrzuć do słoika, nie ubijaj, nie wciskaj na siłę, na luzie. Teraz zakręć go szczelnie. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 50 stopni na około 3 godziny. Tak, to długo, dlatego aby cały proces był ekonomiczny i ekologiczny - najlepiej przygotować kilka słoików.

Po tym czasie wystudź słoiki i otwórz. Kwiaty będą lekko wilgotne i zbrązowieją. Wysyp je wtedy na papier do pieczenia i dobrze wysusz. Możesz ponownie wspomóc się piekarnikiem: zmniejsz temperaturę do 40 stopni i zostaw uchylone drzwiczki. W ten sposób nie tylko dobrze wysuszysz kwiaty, ale też wypełnisz całą kuchnię pięknym zapachem. Kiedy kwiaty zupełnie wyschną, spakuj je do papierowych torebek i przechowuj w miejscu, gdzie nie będą wystawione na bezpośrednie działanie promieni słonecznych. W ten sposób zachowają swoje właściwości na dłużej. 


Jak parzyć herbatę z lilaka? 

To bardzo indywidualna sprawa i naprawdę wiele zależy od Twoich upodobań. Jeśli lubisz mocniejszą - wsyp dwie łyżeczki. Jeśli słabszą - jedną, albo dodaj trochę suszu do ulubionej herbaty.

Ja najczęściej decyduję się właśnie na opcję nr 3: mieszam z ulubioną herbatą. :) Wynika to głównie z tego, że musiałabym zebrać naprawdę duuuuużo kwiatków, żeby suszu wyszło tyle, by starczyło na całą zimę. A szkoda mi rwać aż tyle, kieruję się zasadą 1:2, czyli jedna część dla mnie, dwie - zostawiam przyrodzie. Mi wystarczy, że czuję zapach i smak zmieszany z tym mojej ulubionej herbaty, nie jestem zachłanna. 




A Ty próbowałaś/eś kiedyś herbaty z lilaka? A może robisz swoją własną? Może masz jakiś inny sposób? Chętnie się dowiem, daj mi znać! Natomiast jeśli jest to dla Ciebie kompletna nowość, to polecam - spróbuj. Możesz też podzielić się tym przepisem ze znajomymi, po prostu udostępnij im ten wpis. :) 

A jeśli podobają Ci się treści na blogu, to zawsze możesz dać mi znać (komentarz, wiadomość) lub wesprzeć moją pracę >>> stawiając mi wirtualną kawę <<< Dziękuję!


Uściski,
k. 


9 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że z tej pięknej rośliny można zrobić taką herbatę.
    Chyba jednak wolałabym udać się do zielarza niż sama zrywać i robić - leniwa jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to jakieś wyjście 😉 Ja lubię takie "zabawy". Uściski!

      Usuń
  2. Za rok muszę zerwać na wsi i zrobić zapasy �� uwielbiam zapach. A czerwiec za to pachnie dla mnie jaśminem ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jaśminem też. I kwitnącymi wiśniami. Ale tu, gdzie mieszkam, najwięcej jest jednak krzewów lilaka. I ten zapach zdecydowanie dominuje. :)

      Usuń
  3. ICH LIEBE DIESEN DUFT;;;; SEHR SCHÖN

    wünsche noch einen schönen ABEND
    bis bald die BIRGIT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vielen Dank, Liebe Birgit! :) Und gleichfalls! Kasia

      Usuń
  4. Uwielbiam zapach i widok lilaków :) swoją drogą, fantastyczne zdjecia :) nie miałam pojęcia, że można suszyć kwiatki i pić ich napar. Słyszałam o smażeniu w cieście naleśnikowym kwiatostanów czarnego bzu, ale to zupełnie coś innego. Nie mam szans na znalezienie krzaków, które nie opiły się smogu, ale chciałabym kiedyś spróbować takiej herbaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z lilaków robiłam mus i krem do tortu. Teraz będę robić nalewkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo interesujące, na moim podwórku rośnie bardzo dużo bzu, więc na pewno się skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)

Ps. bardzo proszę bez spamowania w komentarzach linkami do stron firmowych - to nie przejdzie. ;)