wtorek, 28 czerwca 2022

{dorre sweden, czyli dodatki z drugiej ręki w mojej kuchni}


Czasami szukam godzinami, tygodniami, miesiącami... i nic. Zero. A czasami wystarczą dwa-trzy kliknięcia i znajduję coś naprawdę interesującego. Te całkiem niepozorne, choć głośno krzyczące połączeniem miedzi i mosiądzu pojemniki, były właśnie takim szybkim, nieoczekiwanym i zupełnie nieplanowanym znaleziskiem. I szczerze? Kupując je, nie miałam pojęcia, że to projekt z lat 70., działającej do dziś szwedzkiej firmy Dorre. Trafiło mi się jak ślepej kozie... kwiatek! 


"Łącząc design, funkcjonalność i jakość, szwedzka marka Dorre tworzy przedmioty, które wspaniale grają niemal ze wszystkimi stylami wnętrzarskimi i świetnie pasują do skandynawskich domów" - głosi opis marki w jednym ze szwedzkich sklepów internetowych z wyposażeniem wnętrz. A ponieważ ta rodzinna firma działa już od 1963 roku, może poszczycić się całkiem pokaźnym portfolio. Założycielami Dorre byli Ove i Inga-Lisa Johansson, którzy stworzyli markę w piwnicy swojego domu w Borlänge. Od tamtej pory Dorre rozrosło się, sprzedaje swoje produkty na całym świecie i prowadzi je już trzecie pokolenie tej samej rodziny. Każdej wiosny powstaje od 30 do 50 nowych projektów. 

Tych miedzianych pojemników w regularnej sprzedaży już raczej nie znajdziesz, lecz w drugim obiegu można jeszcze trafić na takie perełki. Nawet w Polsce! Gdzie?

Tam, gdzie większość ciekawych rzeczy z drugiej ręki - na najbardziej znanym portalu z ogłoszeniami, tym na "o". ;-) A także w sklepach ze starociami - online i offline.
W moim miasteczku nie ma za wielu sklepów z naprawdę ciekawymi skarbami vintage w dobrych cenach. Królują ciężkie, toporne meble w stylu holenderskim i przywiezione z niemieckich wystawek szpargały. Czasami wśród nich uda się znaleźć coś naprawdę wartego uwagi, ale to nie zdarza się bardzo często. Dlatego "poluję" głównie online. No i upolowałam. 

Na zdjęciach są 4 pojemniki: na mąkę, mniejszy (na parapecie) i większy na cukier oraz na herbatę. Na sesję nie załapał się jeszcze ostatnio dokupiony: na kakao.  Ale etykiety nie są dla mnie wyznacznikiem tego, co ma się znaleźć w środku. Tym bardziej, że są napisane po szwedzku. Dlatego też we wnętrzu małego pojemnika na cukier znajdziesz zapałki i świeczki-podgrzewacze, a w tym na kakao - zamiast bestsellera Cacao DecoMorreno -wysokie świeczki z wosku pszczelego. ;-)













Stare rzeczy to dla mnie nie tylko przedmioty z duszą, ale też forma szacunku dla środowiska. To mniej śmieci. To korzystanie z tego, co przez lata zachowało się w bardzo dobrym stanie, zamiast kupowania często słabej jakości nowego. Pamiętaj jednak, że jeśli wolisz nowe rzeczy - to jest okej i masz do tego prawo. Daleka jestem od oceniania kogokolwiek w tej kwestii. Chętnie też dowiem się, jaki masz stosunek do rzeczy z drugiej ręki? 

Ja mam nadzieję, że te pojemniki posłużą mi jeszcze parę ładnych lat. Przewidziałam im miejsce w nowej kuchni, którą zaplanowałam w naszym przyszłym domu. ;-) Mam nadzieję, że już niedługo przekonamy się razem, czy tam pasują... 

Uściski, k. 


19 komentarzy:

  1. Masz fantastyczne wyczucie do łączenia stylów i form. Gratuluję! Pojemniki rzeczywiście cudowne, więc rozumiem Twoją radość! Swój dom urządziłam tylko meblami "z drugiej ręki" lub wykonanymi przez małżonka. Jestem z nich dumna jak sto bandziorów! W witrynach stoją "skorupki" np. wazony porcelanowe lub posrebrzane świeczniki kupione na targu z pudełek "za złotówkę". W mojej miejscowości jest taki zwyczaj wśród sprzedających używane rzeczy, że co cenniejsze (wg nich) przedmioty wyceniają, a pozostałe leżą w nieładzie w pudłach i kosztują 1 zł. Masz pojęcie jakie emocje towarzyszą polowaniu i kupowaniu!! Pozdrawiam
    Helena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dom_pełen_chaosu28 czerwca 2022 22:53

      Heleno powiedz gdzie takie wspaniale miejsce 😅 u mnie za to co niektórzy cenią sie, aż za bardzo 🙈

      Usuń
    2. Pięknie dziękuję, Heleno! I dołączam się do pytania Marty: w którym mieście cudowne skarby można znaleźć w takich cenach? Chętnie je odwiedzę!

      Usuń
    3. To niewielka miejscowość na południowo-zachodnim krańcu Polski. W piątek rozpoczyna się u nas Sudecki Festiwal Minerałów.
      Pozdrawiam poszukiwaczy

      Usuń
    4. Ach, Południe słynie z fajnych targów staroci. 🙌

      Usuń
  2. dom_pelen_chaosu28 czerwca 2022 22:55

    Już wcześniej rzuciła mi się miedź na twoich zdjęciach 😁 nawet poszukiwałam dla siebie takich okazów z drugiej ręki, ale jak narazie mam tylko malutki dzbanuszek. Nie dam się i będę szukać dalej 💪

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jak znajdę kolejne - podrzucę Ci linki ❤️

      Usuń
  3. Nowe meble mamy w 2 pokojach z 5, pierwsze po kilkunatu latach, reszta używana, podobnie jak większość agd, ale kochamy jak swoje;) zastanawiam, czy jakieś dodatki kupiłam nowe, ale chyba też nie... Wyjątkowo sprzedałam dwie stare mikrofalówki i dołożyłam, żeby kupić nową w stylu scandi, bo bardzo mnie pociągała, a używki takiej nie było. W zasadzie lubię wszystko, co mam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi to barrrrdzo intrygująco! Zwłaszcza ta scandi-mikrofalówka! Super, że urządziłaś się tak, jak lubisz i jesteś zadowolona!

      Usuń
  4. Chciałam tylko dodać, że podziwiam twoją kreatywność i nie mam pojęcia jak w tej kawalerce miescisz cały piękny świat! Jakby była bez dna - lub bez ścian;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Wuesz, od pokoleń mieszkają tu czarownice, po prostu mam zaczarowane ściany, jak z gumy! 😁 A tak na serio: stosuję metodę wymiany, ale nie na nowe, tylko na to, co na strychu i w piwnicy mam. 😉 Jak się coś znudzi - karton i na strych, a w to miejsce coś innego wpada. Później coś ze strychubwraca, a coś kolejnego na nim ląduje. Takie czary... 😉

      Usuń
  5. W moim mieście raz w tygodniu w niedzielę czynny jest tzw. "pchli targ". Bywam tam częstym gościem i uwielbiam polować na różne przedmioty, zarówno dekoracyjne jak i użytkowe. Satysfakcja ze znalezienia czegoś ładnego, niespotykanego czy od dawna poszukiwanego, w bardzo atrakcyjnej cenie jest niezmierna. Czasem trafia się coś wymagającego renowacji. W ten sposób stałam się dumną właścicielką 9 szt. latarenek różnej wielkości o o różnych formach (mam nawet taką ponad metrową). Każda z latarenek była nieco podniszczona, wymagała oczyszczenia, przeszlifowania, pomalowania, czasem uzupełnienie brakującej szybki. Ceny to 5 - 10 zł + moja praca nad zmianą ich image. Mam też sporą kolekcję dużych koszy wiklinowych, które po wyczyszczeniu wodą z mydłem odzyskują piękny kolor. Niektóre maluję na biało i szyję do nich wkłady z materiału. Mam koszt to tkanin, do koców i poduszek w salonie, do butelek z napojami w kuchni (taki wysoki z uszami), dwa kosze zakupowe, jak również do pluszaków syna (ogromny) i do drewnianych klocków domina. Kosz do akcesoriów krawieckich, do koronek, do gazet i książek. Czasem gdy zbiór koszy staje się niebezpiecznie duży, wystawiam coś na portalu "o.." i żegnam z bólem serca. Mam też piękny wiklinowy fotel w sypialni i kufer na pościel. Na pchlim targu znajduję też czasem fajne blaszane doniczki - osłonki , które kiedyś były dostępne w ikei ( uzbierałam już niezłą kolekcję), jak też szklane srebrzone świeczniki. Ceramiczne podstawki do tilightów w kształcie kwiatów, ceramiczne dzbanki np. do kwiatów ciętych, lampy stołowe, abażury, drewniane tace. manekiny dekoracyjne różnej wielkości i wiele, wiele innych przedmiotów. Jeszcze tylko wspomnę o niedawnym zakupie cudnych ozdób choinkowych tj. 4 szklanych srebrzonych serc ze szklanymi wisiorkami za całe 12 zł. Ceny tych przedmiotów są oczywiście decydującym argumentem zakupowym, ale czasem wysupłam nawet nieco większą kwotę jeśli przedmiot jest piękny i unikatowy.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkie Panie, które również lubią polowania na przedmioty z drugiej ręki. Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowita jest ta Twoja kolekcja! Wow! Cudowne zdobycze! Gratuluję!

      Usuń
  6. Dzika generacja29 czerwca 2022 19:34

    Widzieliśmy relację o #jednadobrarzeczdziennie. Oby szybko się naprawiło, tymczasem udanego odpoczynku od Insta. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie osobiście szczęście płynące z takich znalezisk jest nieporównywalnie większe, niż te, które wynika ze zwykłych zakupów w sklepach z dodatkami do domów i mieszkań. U mnie w mieście niestety nie funkcjonują tzw. "pchle targi", ale mamy za to sklepik holenderski, w którym można znaleźć różnego rodzaju dodatki do wnętrz z drugiej ręki, począwszy od małych bibelotów po meblach kończąc. Sama mam z tego sklepiku przepiękną starą lampę z nietuzinkowym kloszem w kolorze szmaragdowym. Co do Twoich znalezisk, to bardzo zazdroszczę! Już kiedyś gdzieś miałam okazję usłyszeć o tej firmie :). Takie dodatki zdecydowanie sprawiają, że kuchnia, czy jakiekolwiek inne pomieszczenie nabiera duszy i niepowtarzalnego stylu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)

Ps. bardzo proszę bez spamowania w komentarzach linkami do stron firmowych - to nie przejdzie. ;)