sobota, 16 kwietnia 2022

{wielkanocna dekoracja w stylu wabi-sabi, albo innym japandi, czyli zrób sobie jajo}



-Kocie, miałam gdzieś takie jajeczka papierowe na wstążkach, pamiętasz? Przywieźliśmy je jeszcze z Niemiec, lata temu... takie z motylkami... nie wiesz, gdzie mogą być? - usłyszał R. wracający z ostatnich zakupów świątecznych. Ta cisza, która potem nastała - uwierz mi na słowo - założyła sobie na nos okulary, by jeszcze lepiej widzieć to mistrzowskie przewracanie oczami, które dostałam w odpowiedzi. Ale przynajmniej nie wymsknęło mu się żadne "ja pierdolę" ani inne "Kasieńku, co ty znowu wymyśliłaś?"... 

A wymyśliłam niemało! Stwierdziłam, że zrobię sobie jedną jedyną świąteczną dekorację, taką na ostatnią chwilę i w duchu #lesswaste: powieszę na świeczniku nad stołem JAJA. Ale nie byle jakie, tylko takie trochę w stylu japandi? A może wabi-sabi? Intrygujące?

Jajka znalazłam, ale okazało się, że kokardki zżółkły, motylki wyblakły, czerwone kropki wyglądają jak krew i co ja w ogóle miałam w głowie, gdy je kupowałam?! Postanowiłam zaszaleć i nie tylko zmienić im kolor oraz zawieszki, ale też całą teksturę! A najlepsze jest to, że wszystkie składniki miałam już w domu. I jestem pewna, że Ty też masz. :) 

Oto przepis na wielkanocną dekorację diy na ostatnią chwilę.

Potrzebne będą:

  • jajka (styropianowe, papierowe, plastikowe... a może nawet wydmuszki?!),
  • dowolna farba o matowym wykończeniu (świetnie sprawdza się farba do ścian, sprawdziłam ;)),
  • soda oczyszczona,
  • mielona kawa,
  • pędzle, patyki do szaszłyków, nożyczki i sznurek,
  • klej na gorąco lub dowolny, bezbarwny klej w płynie.









Jak to zrobiłam?

  • Po pierwsze: wymieszałam wybraną farbę z sodą oczyszczoną w proporcjach mniej więcej 1:2 (robiłam to na oko, ale im więcej dodasz sody, tym bardziej gęsta będzie pasta, która z tego połączenia powstanie). 
  • Do miseczki wsypałam sobie też zmieloną kawę, około 2 łyżeczek, ale ile zużyjesz zależy od Ciebie. 
  • Moim jajkom z motylkami usunęłam wstążeczki, w dziurki po nich - wsadziłam patyki do szaszłyków. Dzięki temu dużo łatwiej poradziłam sobie z pomalowaniem pastą całego jajka. 
  • Każde jajo najpierw malowałam pastą z farby i sody. Pokryłam dokładnie całą powierzchnię dbając o to, by zostały widoczne ślady od pędzla, grudki, nierówności. To dodaje uroku! 
  • Następnie, innym pędzlem, nakładałam, nakrapiałam, rozsmarowałam ziarenka mielonej kawy na powstałej powierzchni. Zależało mi, by kawa była raczej akcentem, ale jeśli chcesz, możesz w niej obtoczyć całe jajo. To od Ciebie zależy, jaki efekt chcesz uzyskać. Tak przygotowane jajo odstawiałam do wyschnięcia. 
  • Po wyschnięciu pierwszej warstwy - jeśli uznałam, że była taka potrzeba - powtarzałam malowanie pastą, uzupełniałam ubytki, dodawałam więcej struktury. Gotowe jajka schły sobie... aż wyschły. ;) Acha, kawa może się lekko kruszyć po wyschnięciu, dlatego możesz zalakierować jajo matowym lakierem, jeśli czujesz taką potrzebę. Moje nie są lakierowane. 
  • Gdy jajka wyschły, delikatnie zdjęłam je z patyków i za pomocą kleju na gorąco przymocowałam nowe sznurki. Celowo ucięłam ich różne długości, bo chciałam, by zwisały na różnych wysokościach na świeczniku nad kuchennym stołem. 
  • Ostatni punkt to zawieszenie jajek w miejscu docelowym. Tu nie tylko będą ozdobą, ale też wyschną sobie już tak do końca. :) Gotowe! 







Prawda, że proste? Poniżej zobaczysz gotowe jajka wielkanocne. Koniecznie daj znać, czy Ci się podobają?! Ponieważ zostało mi trochę tej pasty, to wykorzystałam ją do jeszcze jednego projektu DIY. Ale o tym opowiem następnym razem! 









Pamiętaj, jeśli podobają Ci się moje projekty DIY, metamorfozy mebli - inspirują i zachęcają do zmian we własnym M, a może moje wpisy po prostu sprawiają Ci przyjemność - możesz dać mi o tym znać w komentarzu i/lub postawić mi >>> WIRTUALNĄ KAWĘ <<< 

Tymczasem życzę Ci pięknych, rodzinnych i zdrowych Świąt Wiosennych, cokolwiek świętujesz i w cokolwiek wierzysz. Oraz (s)pokoju. Bardzo się nam wszystkim teraz przyda. 


Uściski, k. 

3 komentarze:

  1. Faktycznie, co Ty miałaś w głowie jak kupowałaś te z motylkami?? Jaja w obecnej postaci przekozak. Wiszącego świecznika niezmiennie zazdroszczę. Wesołego, smacznego, mokrego i śmiganego. Maruda ogrodowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam je z 10 lat temu w Müllerze, taki trochę Rossmann, a trochę Empik w wersji niemieckiej. Wybacz, małolacie, nie wiedziała, co czyni! 🤪

      Usuń
  2. Och, ten wieniec jest wspaniały! Pięknie to wygląda!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)

Ps. bardzo proszę bez spamowania w komentarzach linkami do stron firmowych - to nie przejdzie. ;)