piątek, 30 sierpnia 2019

{o najprzyjemniejszym uczuciu nie bycia na bieżąco}

Wiesz, mam ten fantastyczny przywilej, że nie muszę być na bieżąco ze wszystkimi i wszystkim. I cieszę się bardzo, że mnie tyle omija! Przepychanki, kłótnie, tragedie tego świata, gwiazdy, plotki oraz nic nie znaczące debaty. I choć zaglądam do mediów społecznościowych by sprawdzić, czy świat jeszcze na tych dwóch, trzęsących się nogach stoi, to po paru minutach wyłączam się na nowo. Bo mogę. 
niedziela, 25 sierpnia 2019

{Dary bogów - o mitologii Słowian słów kilka}

"Dary bogów" Witolda Jabłońskiego jednych zachwycają, innych doprowadzają do szewskiej pasji. Jak to możliwe, że wydawałoby się zwykły zbiór słowiańskich mitów ma taką moc sprawczą? Że wkurza, albo oczarowuje? Ukułam na tę okoliczność swoją własną teorię, o której Ci dziś opowiem. Bo mogę. ;) 
niedziela, 11 sierpnia 2019

{sierpniowa dycha, czyli 10 rzeczy, które zrobię w sierpniu}

Sierpniowa lista to jest jakaś porażka! Serio! Nie dość, że jej stworzenie (w głowie) zajęło mi strasznie dużo czasu, to jeszcze zupełnie nie miałam pomysłu na to, co mogłabym fajnego w tym miesiącu zrobić. A ja nie lubię robić niczego na siłę. No chyba, że naprawdę muszę. Dlatego sierpniowa lista składa się trochę z takich rzeczy, które chcę zrobić (ale nie muszę), a trochę z takich, które muszę (ale nie chcę). To co? Lecimy?
czwartek, 25 lipca 2019

{tak jakby laurka}

Mam szczęście do ludzi. Nie ma ich zbyt wielu wokół mnie, tych naprawdę bliskich, ale stawiam na jakość, a nie ilość. Jak to koza, wolno się otwieram przed nowymi, ale gdy już zasiane ziarenko wykiełkuje - pielęgnuję je, podlewam, pielę i pozwalam się rozgościć w moim sercu, zupełnie, jak w ogrodzie. Może właśnie dlatego, gdy ktoś znika z mojego życia na skutek nieprzewidzianych wydarzeń - bywa mi bardzo ciężko.  Moje największe szczęście, to że jest Ktoś , kto trwa przy mnie zawsze i (wierzę, że) na zawsze. 
piątek, 19 lipca 2019

{wegański smalec z białej fasoli}

W moim domu nie robiło się smalcu. A przynajmniej nie mam takich wspomnień z dzieciństwa. Nie pamiętam tego smaku i właściwie nigdy nie czułam potrzeby, by go poznać. Smalec kojarzy mi się bardziej z typowym, polskim weselem, niż z ciepłem rodzinnego domu. Ale mój Małż ma zupełnie inne wspomnienia związane z tym smakiem...