sobota, 13 lipca 2019

{wiejsko-miejski, czyli co sobie wyobrażam, gdy myślę o naszym przyszłym domu}


Odwiedziłam ostatnio z Przyjaciółką bardzo sympatyczną parę, która codziennie, po intensywnej pracy w mieście, zaszywa się w swoim małym raju, w niewielkiej wsi na Mazurach Zachodnich. Tam realizują nie tylko swoje pasje, ale też swoje ZEN. ;) Stworzyli całkiem uroczy świat, z którego wcale nie chce im się wyjeżdżać. W ogóle mnie to nie dziwi. Zresztą, dziś przemycam Ci na zdjęciach nieco tego klimatu i - zainspirowana - podumam sobie o naszym własnym, wiejsko-miejskim domu. 

Zdaję sobie sprawę z tego, że ten dom się sam nie zmaterializował, kwiaty same nie posadziły, trawa sama nie zasiała i nie skosiła (sacrebleu!), a lawenda sama nie ułożyła w bukiety tuż obok samonapełniających się słoików z miodem od pszczół z własnej, przydomowej pasieki. ;) Wyobrażam sobie ten ogrom pracy i serce włożone w tworzenie ich oazy. Chodząc i nasycając oczy kolorami, a nos - wonią typowych wiejskich, babcinych kwiatów, układałam sobie w głowie nasz dom i ogród. Naszą ostoję. Nasze miejsce na ziemi. To, za którego tworzenie dopiero się pomału zabieramy. 









Gdy myślę o naszym ogrodzie, to nie widzę w nim miejsca na wielkie place skoszonej trawy i równe rabaty kwiatowe. Widzę kontrolowany chaos. Chaos, który jest bałaganem tylko na pierwszy rzut oka. A tak naprawdę - jest skrupulatnie zaplanowany. Jeszcze nie wiem, kto mi pomoże w tym planowaniu, bo moja wiedza na temat roślin ogrodowych pozostawia wiele do życzenia. Ale... co mi tam. Małymi krokami do celu. Prawda?

Jakie elementy na pewno znajdą się w naszym ogrodzie? 

Miejsce na ognisko. Wiem, jak ma wyglądać, na razie nie będę się wdawała w szczegóły, ale tu akurat mam dość konkretny plan. Już teraz widzę w myślach nasze przyszłe nasiadówki z przyjaciółmi, przy żywym ogniu. 
Chciałabym, żebyśmy wygospodarowali miejsce na ogródek warzywny i niedużą szklarnię. Własne, pachnące słońcem pomidorki, słodkie truskawki, młoda marchewka chrupana tuż po wyciągnięciu z ziemi... i te sprawy. Romantycznie, co? 
Marzę też o własnej łące, z kosmosami, chabrami, makami ale i kolorowym łubinem. Taki polsko-skandynawski, łąkowy misz-masz. O malwach też. I moich ukochanych tulipanach. Gdzie? Tu na myśl przychodzi mi front naszej działki. Wyobraź sobie, jak wspaniale będzie latem wracać do domu, otwierać furtkę i od progu widzieć (i czuć) kolorowe, pachnące kwiaty! 
Kolejnym pewniakiem jest własny las. Z pewnością znajdę tam miejsce na leśne rośliny, ale też pozwolę Naturze robić swoje. Mam pomysł na kilka ukrytych zakamarków, ławeczkę, może mały, sekretny domek, może sauna (jak marzyć, to marzyć!). Oj, tu będzie dużo niespodzianek. :)  
A wracając do tematu roślinności: na pewno nie zabraknie głogu, ostrokrzewu, krzaków jeżyn i malin. Mamy już dzikie róże, posadziliśmy małe świerki, a całkiem duże sosny i dęby otrzymaliśmy z całym dobrodziejstwem inwentarza.
W naszym ogrodzie nie zabraknie także domków dla owadów i domków dla ptaszków. bardzo, ale to bardzo, chciałabym, żeby zamieszkały gdzieś niedaleko nas jerzyki. Wspanialszego środka na komary nie znam. ;) Poza tym, to takie urocze ptaszki. 

A co z tą trawą? - zapytasz. Lubię trawę, trawniki, ale nie takie przystrzyżone równiuteńko, do samej niemalże ziemi, łyse, puste, smutne. Lubię trawniki pełne różnorodnej roślinności. Takie, po których można bosą stopą dreptać i czuć gilgotanie źdźbeł. Z pewnością znajdę gdzieś miejsce na taki naturalny, strzyżony raz na jakiś czas, trawnik. Także spokojnie, trawa będzie! ;) 








Dom z naszych marzeń to zupełnie inna para kaloszy. Obejrzeliśmy milion, albo dwa, gotowych projektów i żaden z nich nie spełniał naszych wymagań. Myśleliśmy przez moment o kupnie i przeniesieniu jakiejś starej chaty - szybko nam przeszło. Byliśmy gotowi iść na wiele kompromisów, ale mamy też jasno określone cechy, które nasz dom musi posiadać. I nie ma bata. Dlatego ostatecznie zdecydowaliśmy się na projekt indywidualny. W sumie, od początku uważałam, że to opcja idealna dla nas - dom szyty na kozią miarę. :) 

To jaki ma być nasz przyszły dom?

Przede wszystkim - nasz. ;) A zaraz później - drewniany. Moim marzeniem jest skandynawska, czerwona chatka. Mój mąż nie ma nic przeciwko, o ile będzie to nieco bardziej nowoczesne jej wydanie. Tym sposobem wymyśliliśmy nasz wiejsko-miejski dom. Jest szansa, że czerwony (chodzi o faluńską czerwień, oczywiście, chociaż bierzemy pod uwagę jeszcze 2-3 inne kolory, w tym czerń). 
Nasz dom będzie nieduży. Wolimy mieć duży taras i ogród. No ale sypialnia, pokój dla gości i inne miejsca do spania dla naszych przyjaciół oraz rodziny to mus. Mamy wiele bliskich osób rozsianych po Polsce i świecie, i marzymy o tym, by mogli u nas nocować, gdy postanowią nas odwiedzić. W kawalerce to kłopotliwe (ale nie niemożliwe, sprawdziliśmy!). 
Kozi domek to z pozoru (od frontu) zwykła, a la skandynawska chatka, z niedużym gankiem lub werandą (się zobaczy), oknami ze szprosami i pionową, drewnianą elewacją. Ale w środku dominującym elementem będzie przeszklona ściana - nasze wielkie okno na las. Wyobrażasz sobie ten widok? Ośnieżone drzewa, delikatne światełka, a w środku my, książki, herbatki, ogień w kozie i kolorowe koce. I obserwowanie ptaszków level master! To dopiero gratka! 
Nie może u nas również zabraknąć przytulnego, wygodnego tarasu. Przecież muszę mieć miejsce do przesiadywania z bliskimi, albo sam na sam z naturą! ;) Poza tym, kawa/herbata z rana na tarasie smakuje podwójnie dobrze. Wiem, próbowałam na nieswoich tarasach. ;) Na tym tarasie będą też lampki, światełka, lampiony, rośliny (antykomarowe), wygodne fotele, duży stół i... coś jeszcze! Ale przecież nie będę tu zdradzała wszystkich naszych planów i pomysłów. Jak zrealizujemy, to pokażę. O! Jest zresztą szansa, że to, o czym teraz piszę zmieni się jeszcze ze 3 razy, zanim rozpocznie się jakakolwiek budowa. ;) 








Tutaj powinien się pojawić trzeci, równie ważny rozdział: wnętrze. Ale o tym opowiem w zupełnie innym, oddzielnym wpisie. Bo chociaż domek planujemy nieduży, to i tak będzie większy, niż kawalerka. Zatem i wnętrz do urządzenia będzie więcej. ;) Przyjdzie jeszcze czas na ten etap. Na razie - robimy wszystko (praca, praca, praca), by nasz dom-marzenie stał się domem-rzeczywistością. 

Niedawno rozmawiałam z kolegą mieszkającym na Islandii (Piotr, macham!) na różne tematy, ale generalnie powiedziałam mu jedno zdanie, które dopiero gdy je wyartykułowałam, ubrałam w litery na piśmie, wybrzmiało tak realnie. Napisałam, że ja sobie wymyśliłam, że zrobię nam tutaj, na Mazurach, małą Skandynawię. I to jest mój plan. 

Trzymaj za nas kciuki, ok? :) I daj znać, co sądzisz o tym ogólnym planie na nasze miejsce na ziemi. Może chcesz mi coś podpowiedzieć? Może coś doradzić? Może stukasz się w głowę czytając to, albo wręcz przeciwnie - wierzysz, że osiągniemy cel? Napisz w komentarzu. Będzie mi miło. :) 

Uściski, k. 


14 komentarzy:

  1. Wszystko super jak jest lato i jest się młodym. A co będzie jak się będzie miało 60+? Kto ogarnie dom? Ogródek? Wg mnie super pomysł ale też olbrzymia praca. Bierzesz to pod uwagę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm a czy nasi pradziadowie mieszkali w blokach z wielkiej płyty? 😉 Bo teoretycznie łatwiej im było sprzątać? Chyba nie... Przynajmniej nie moi. 😉 Tak, jak napisałam na początku wpisu - zdaję sobie sprawę z ogromu pracy i biorę to na siebie, z chęcią i przyjemnością. Dobrego dnia!

      Usuń
  2. Tez mi sie marzy taki dom, a szczegolnie ogrod z kwiatami, w ktorym moglyby biegac moje dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żebyś spełniła to marzenie! :)

      Usuń
  3. Ja nigdy nie chciałam mieć domu, ale taka baza wypadowa byłaby świetnym rozwiązaniem. Poki co przeprowadziliśmy się do większego mieszkania (tez z kawalerki) i mamy ogrodek, ktory byl marzeniem mojego męża. On jednak woli gładko skoszoną trawę ;) trzymam kciuki za realizację Waszych marzeń i jestem ciekawa tego wnętrza! Czy będzie skandynawskie hygge... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja jakoś też nie marzyłam o domu (bo wydawało mi się to nieosiągalne). Ale życie mnie zaskoczyło. ;) I w sumie nie żałuję. Uściski! I dziękuję za kciuki, przydadzą się! Wszystkiego dobrego!

      Usuń
  4. Powodzenia! Bo marzenia sie spełnia! I nie ma znaczenia ile czasu Wam to zajmie. Planowanie/budowa własnego domu jest tak samo przyjemnie jak mieszkanie w nim gdy wszystko jest juz gotowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to też moje motto: marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. :) Buziaki!

      Usuń
  5. Życzę wytrwałości w spełnieniu marzenia! Taki dom i ogród to coś!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam za was mocno kciuki ! ;) Marzenia są po to, aby je spełniać. Sama już jedno swoje spełniłam - mały domek za miastem w stylu nowoczesnej stodoły! Prosta forma i duże przeszklenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! I z chęcią zobaczę tę stodołę! :)

      Usuń
  7. Hej, to jest opis naszego domu i ogrodu! �� No może poza przeszkloną ścianą (mamy ogromne drzwi tarasowe wychodzące na morze) i bujną trawą (Ørjan za bardzo kocha swój traktor do koszenia) :) życzę Ci, żeby Wam się to wszystko spełniło! Pati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa w takim razie koniecznie muszę zobaczyć Wasz dom (z zewnątrz chociaż, pretty please!), może się zainspiruję! No i okej, wygrywacie morzem... ;) Ale Bergen to Bergen, jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Długie lata marzyłam, by tam zamieszkać...

      Usuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)

Ps. bardzo proszę bez spamowania w komentarzach linkami do stron firmowych - to nie przejdzie. ;)