środa, 10 kwietnia 2019

{kwietniowa dycha: 10 rzeczy, które zrobię w kwietniu}


Kwiecień-plecień, bo przeplata... i choć właśnie mija 10 jego dzień, dzielę się z Tobą moją kwietniową dychą, czyli 10 rzeczami, które zamierzam zrobić w tym miesiącu. Nie zapomniałam, chociaż faktycznie mam małe opóźnienie. ;)


Jeśli jesteś ciekawa, ciekawy, jak poszło mi z >>> marcową dychą <<< , to muszę przyznać, że bardzo sprawnie! :) Z całej dziesiątki tylko dwóch punktów nie udało mi się zrealizować nawet w części (nr 5 i 8 nadal czekają, ale 8 odbędzie się w najbliższy piątek, więc... ). Jak myślisz, w tym miesiącu pójdzie mi lepiej? ;) 


1.  Wrócę do medytacji! 

Tyle się teraz słyszy o mindfulness, różnych technikach medytacyjnych, z dźwiękiem, bez dźwięku, zajęciach w zaciszu domowym i tych w grupie. A wiesz, że tę dyscyplinę sportu dla mózgu uprawiałam już wiele lat temu? Jeszcze w czasie studiów kontynuowałam swoją codzienną dawkę relaksu dla ciała i ducha, pracy nad uważnością i uwalnianiem stresu. Ale później przyszło całkiem dorosłe życie i jakoś tak od tego uciekłam. Powrót nastąpił niedawno, gdy wzięłam udział w grupowej medytacji połączonej z koncertem gongów i innych wspaniałych dźwięków. To jest moc! Polecam! Ps. moja medytacja zajmuje 10 minut każdego dnia. Wierz mi, masz na to czas i jesteś tego warta, warty. 

2. Opublikuję wpis o jeżynowej tapecie w przedpokoju! 

No dobrze, dobrze, już przestań mi wiercić dziurę w brzuchu, zachowaj kuksańce dla siebie. NAPISZĘ. Aj promis. I nawet zdjęcia zrobię! ;)

3. Przygotuję kolejne spotkanie z serii #meczenienażywo!

Tak, tak, prowadzę spotkania na żywo! Ale tylko dla członków koziej grupy na fejsbuku. ;) Czuję się tam bezpiecznie na tyle, by opowiadać nieco więcej, pokazywać siebie i kawalerkę, czasami mówić na temat, a czasami bredzić od rzeczy. Grupa jest zamknięta i dostanie się do niej nie jest (już teraz) takie proste. Ale możesz spróbować, jeśli jeszcze w niej nie jesteś, a bardzo chcesz być. :)

Tym razem spotkanie LIVE będzie dotyczyło inspiracji domowych - będę pokazywać, opowiadać i jarać się generalnie tym, co mi chodzi po głowie, gdy myślę o budowie naszego małego domku. Nie wiem, kiedy nastąpi budowa, ale wiem, kiedy nastąpi "lajw". Tuż po świętach. Zajrzysz? 


4. Obejrzę "Cassablancę"! 

Może w kwietniu będzie to łatwiejsze do zrealizowania... bo po prostu włączę konkretny film, zamiast zastanawiać się, jaki klasyk kina wybrać. Humphrey, Ingrid - lecę, pędzę by docenić Wasz aktorski talent! 

5. Wyślę znajomym pocztówki!

Całkiem niedawno dostałam w prezencie od fajnej Babeczki >>> zestaw pięknych pocztówek <<< z mazurskimi widokami. Kilka z nich opuściło już mój dom, ale kolejne czekają na znaczki pocztowe. Także Kaśka, do dzieła! :) A Wy, moi drodzy znajomi, zaglądajcie do skrzynek na listy! 

6. Zjem coś, czego nie jadłam nigdy w życiu! 

Taki jest plan. Jeszcze nie wiem, co to będzie (bo na świecie jest mnóstwo rzeczy, których jeszcze nie próbowałam), ani jak to zdobędę, ale bardzo chciałabym, żeby nie było to nic żywego, ruszającego się i naprawdę obrzydliwego. ;) Masz jakąś propozycję? 


7. Spędzę wiosenne święta w gronie najważniejszych osób!

Obojętnie, jakiej jesteś wiary, jakie święta obchodzisz i kiedy oraz czy w ogóle w coś wierzysz i celebrujesz - życzę Ci dobrze. Niech ten czas wolny od pracy upłynie pod znakiem przyjemności, spotkań, rozmów, spacerów, smaków i zapachów. Po prostu cieszmy się wiosną (bo tak szybko zmienia się w przebrzydle upalne i zbyt głośne lato! :P)!

8. Zbadam się!

Kiedy ostatnio zrobiłaś, zrobiłeś coś tylko dla siebie? Kiedy ostatnio byłaś, byłeś u lekarza? I nie, nie z powodu tej zeszłorocznej grypy. Bez powodu, profilaktycznie. Wiem, ja też tego nie lubię... ale czasami trzeba. Najlepiej regularnie. Tak, też mam z tym problem, jestem tylko kozą człowiekiem. 
Mnie w tym tygodniu czekają takie właśnie profilaktyczne badania krwi. Kto wie, może nic z nich nie wyniknie, a może wyniknie wiele? Ważne, by wiedzieć i działać, zanim jakakolwiek choroba będzie miała czas się rozwinąć. Zrób to, zbadaj się! 

9. Wyjadę na weekend! 

Naprawdę, wyjadę, już w najbliższy zresztą. To miał być babski weekend z Przyjaciółką, ale na niektóre sprawy nie mamy wpływu. Dlatego zamiast Babeczki, będzie całkiem przystojny, mądry i fajny Rogalik. Mój Małż w sensie. ;) Jedziemy do Łodzi i na razie niczego więcej Ci nie zdradzę, bo na blogu pojawi się z tego powodu zupełnie oddzielny wpis. Tak, prawdopodobnie jeszcze w kwietniu. ;) 


10. Odpuszczę. 

Odpuszczę sobie zamartwianie się rzeczami, na które nie mam wpływu. Odpuszczę walkę ze sobą samą - zamienię ją w partnerską współpracę. Odpuszczę dodatkowe zadania zawodowe, na które nie mam ani czasu, ani ochoty. Po prostu wrzucę na luz... Wybieram luz. A Ty? 

Uściski, k. 

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe zamierzenie :))) Trzymam kciuki za realizację i ciekawość aż mnie skręca na co się zdecydujesz do zjedzenia :)))
    Ściskam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)

Ps. bardzo proszę bez spamowania w komentarzach linkami do stron firmowych - to nie przejdzie. ;)